Samoakceptacja. Dzień czwarty.

Samoakceptacja. Dzień czwarty. Jak często dziękujesz sobie? Za rzeczy oczywiste? Za zdrowie. Za nogi. Za brzuch. Za ręce.


Pytam, bo często o tym zapominamy. Wiecie co coś Wam opowiem… Całe życie narzekałam na moje nogi, że za duże, że nieładne i wcale nie proporcjonalne do reszty. Nie umiałam im odpuścić. Już nie mówiąc o jakiejkolwiek wdzięczności… za co? Za to, że są i że działają. Przecież to takie oczywiste – młoda jestem to są i idą.

Do czasu aż to takie oczywiste być przestało i nagle przestały działać a dokładnie jedna z nich i na niemalże 2 lata odmówiły posłuszeństwa…

Tak wtedy zdecydowanie je doceniałam – nie przeszkadza mi nawet blizna na lewym kolanie. Ta blizna to strażnik mojej uważności – zawsze mi przypomina, że mam za co być wdzięczna.

Nie bądźcie jak JA – nie czekajcie aż coś przestanie działać lub to stracicie – odpuśćcie. Dobrze, że te nogi są i ten brzuszek i ręce i że wszystko działa.

Odpuść.
Bądź wdzięczny.

Za co dzisiaj sobie podziękujesz?

Ja dziękuję moim nogom za to, że wczoraj bez cienia zmęczenia zrobiły 17000 kroków w słusznej sprawie.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *